Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruchomy czas pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruchomy czas pracy. Pokaż wszystkie posty

2 września 2015

Tempus fugit

Po krótkiej przerwie wakacyjnej Dziedziniec wznawia aktywność. Dzisiaj temat, który dotyczy każdego - czas. Piszemy o tym, ile czasu potrzeba na bieg z Poznania do siedziby Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z apelem do pani minister Małgorzaty Omilanowskiej oraz o odpowiedzi pracodawcy na pismo Komisji Zakładowej z postulatem wprowadzenia ruchomego czasu pracy w godzinach 6-8 do 14-16.

Dziewięć dni. Tyle czasu będzie potrzebował Romuald Piechocki na przebiegnięcie dystansu 310 kilometrów. A bieg to niezwykły. Kolega Piechocki, członek NSZZ "Solidarność" z Teatru Wielkiego w Poznaniu wystartuje dzisiaj o godzinie 14 spod Pomnika Ofiar Czerwca 1956. Finisz zaplanowany jest na 10 września w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gdzie biegacz przekaże pani minister Małgorzacie Omilanowskiej apel o pomoc dla instytucji kultury. Ze szczegółami można zapoznać się na stronie Regionu Wielkopolska NSZZ "Solidarność" (LINK).

Plakat Biegu "SOS dla kultury"

Życzymy wytrwałości, sił i powodzenia i solidaryzujemy się z postulatami apelu przygotowanego przez koleżanki i kolegów z Poznania!

***

Wracając na nasze podwórko, czy raczej Dziedziniec: mawia się czasem, że wszystkiemu winne są upały. Dzięki sierpniowej fali afrykańskiego gorąca stało się jasne, że wprowadzenie ruchomego czasu pracy w szerszym wymiarze, niż obecnie obowiązujący nie nastręczałoby pracodawcy większych problemów. Dlatego zwróciliśmy się ostatnio w korespondencji e-mailowej do członków "Solidarności" ZNiO z prośbą o porozmawianie z koleżankami i kolegami z działów w celu ustalenia, czy pracownicy Ossolineum byliby zainteresowani wprowadzeniem ruchomego czasu pracy w wymiarze godzinowym 6-8 do 14-16. Odzew przeszedł nasze oczekiwania. Dostaliśmy bardzo dużo odpowiedzi, z których wynika, że ponad połowa pracowników popiera wprowadzenie ruchomego czasu pracy w takim wymiarze. Powody są różne. Dla ossolińczyków byłoby to bardzo duże ułatwienie ze względu na konieczność dojazdów, opiekę nad dziećmi, osobami starszymi lub z innych, osobistych powodów.

Znowu okazało się, że zbyt optymistycznie zakładaliśmy, że rozwiązanie ze wszech miar korzystne zarówno dla pracowników, jak i pracodawcy, ograniczające zbędne wykorzystywanie papieru (oszczędności!), a tak zwyczajnie przyjazne, ludzkie, nie wzbudzi oporu pracodawcy. Cóż, myliliśmy się. Odpowiedź, która jest do wglądu w archiwum Komisji Zakładowej "Solidarności" ZNiO, nie należy do jasnych ani zrozumiałych. Pracodawca powołuje się na zakończony w ubiegłym roku spór zbiorowy. Prawda, że wówczas potrzebowaliśmy trzech tur rokowań, żeby uzyskać dwa kwadranse więcej. Ale to także wtedy zaczęły do nas docierać sygnały, że dużej grupie ossolińczyków zależałoby na tym, aby móc przychodzić do pracy między szóstą a siódmą. Zostaliśmy poinformowani, że przyjęcie takiego postulatu oznaczałoby "istotną ingerencję w prawidłowo funkcjonującą organizację pracy w Zakładzie". Czy to oznacza, że w sierpniu Zakład nie funkcjonował prawidłowo?

W tej sytuacji Komisja Zakładowa będzie prowadziła dalsze konsultacje w celu ustalenia, jakie są możliwości przekonania pracodawcy do - w sumie niewielkiej, ale jakże ważnej dla pracowników - zmiany naszych wewnętrznych regulacji.

Wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz e-mail bardzo serdecznie dziękujemy za odzew!

30 maja 2014

Wynegocjowaliśmy ruchomy czas pracy!

"Solidarność" ZNiO ma od dziś na koncie pierwszy wymierny sukces w sporze zbiorowym - udało nam się wynegocjować w ramach sporu zbiorowego wprowadzenie ruchomego czasu pracy. 

Przypomnijmy, postulat wprowadzenia ruchomego czasu pracy w zakresie większym, niż tylko 15 minut, strona związkowa wysunęła w pierwszej turze rokowań. Potem, czekając na podjęcie rokowań przez pracodawcę, przypomnieliśmy, że pierwszy projekt wprowadzenia takiego rozwiązania powstał w 1981 r.  Druga tura rokowań była co prawda rozczarowująca, ale uzyskaliśmy pierwsze ustępstwo - 15 minut więcej ruchomego czasu pracy. Choć trzecia tura rokowań nie zakończyła się porozumieniem, to pracodawca zadeklarował, że wprowadzenie ruchomego czasu pracy w postulowanym przez nas zakresie - od 7:15-8:00 do 15:15-16:00 - jest możliwe.

Kiedy w poniedziałek będziemy "odpikiwać" się o takiej godzinie, jaka nam bardziej pasuje, pomyślmy ciepło o kustoszach i "Solidarności" ZNiO, a także ich pozostałych postulatach...

A na weekend coś do posłuchania w kontekście "czasu".


Czas na urlop. Dłuższy...

25 kwietnia 2014

Kpiny! Dwa razy NIE i 15 minut ruchomego czasu pracy

Wczoraj odbyła się druga tura rokowań w sporze zbiorowym między pracodawcą a grupą ponad 45 pracowników, kustoszy i doktorów. Spotkanie nie zakończyło się porozumieniem. Propozycje przedstawione przez stronę pracodawcy odbieramy jako kpiny. Idąc dalej torem rozumowania pracodawcy - cofnijmy wolne soboty w Ossolineum!

W drugiej turze rokowań wzięło udział łącznie 10 osób. Dwie osoby reprezentowały pracodawcę - wicedyrektor Mariusz Dworsatschek i główna księgowa Jolanta Kulińska-Siewior. Stronę pracowniczą reprezentowało siedem osób* oraz gość z Regionu Dolny Śląsk NSZZ "Solidarność", radca prawny Krzysztof Wołk-Łaniewski.

Przypomnijmy, podczas pierwszej tury rokowań zostaliśmy poinformowani przez przedstawicieli pracodawcy, że nie jest możliwy powrót do poprzedniego Regulaminu Pracy. Jednocześnie wyrazili oni wolę porozumienia opartego o rozwiązania finansowe.

W odpowiedzi na to strona pracownicza przedstawiła nowe propozycje: rekompensaty finansowe dla poszkodowanych zmianami, gwarantowane podwyżki określonej wysokości związane z awansem na kustosza lub uzyskaniem tytułu doktora i ruchomy czas pracy, min. 7:15-8:00 do 15:15-16:00.

Chyba żadnemu pracownikowi, czy to w działach bibliotecznych, czy to w strukturze administracyjno-technicznej, nie uśmiechałoby się pracować dłużej za takie samo wynagrodzenie, jak poprzednio. Któryż to z kustoszy nie usłyszał, odbierając niegdyś awans "na sucho", że przecież teraz będzie krócej pracował, miał więcej urlopu, a zatem - jego wynagrodzenie wzrośnie. Domagaliśmy się, aby ta logika zadziałała teraz także w drugą stronę. 

Z wielu stron, także od pracowników Ossolineum, którzy nie są objęci bezpośrednio sporem, otrzymywaliśmy wyrazy poparcia. Bardzo to doceniamy. Dodawały nam one prawdziwej otuchy. Nie jest tak, że zapominamy o innych, ani tym bardziej nie jest tak, że kosztem innych chcemy coś "wyszarpać" dla siebie. Jest zupełnie odwrotnie - to naszym kosztem próbuje się łatać dziury i walczyć z niegospodarnością. Dzisiaj uderza się w pracowników struktury bibliotecznej, utytułowanych, o wieloletnim stażu, zawsze niezmiennie zaangażowanych w sprawy Zakładu. Któż zagwarantuje, że jutro, w imię generowania oszczędności, nie rozkaże się bibliotekarzom pracować po godzinach bez wynagrodzenia, a pracownikom administracyjno-technicznym nie cofnie się wolnych sobót? Któż zagwarantuje, że nie każe się wymyć w jeden dzień wszystkich okien w zakładzie? Absurd? Właśnie tak odbieramy to, co się wobec nas stosuje. Jako absurdalne karanie nie za nasze winy.

Strajk bibliotekarzy w Toronto. Hasło na planszach: "biblioteki pracują dzięki nam". Źródło: LINK

Między pierwszą a drugą turą rokowań pracodawca nie wykazał za grosz dobrej woli, o czym najdobitniej świadczy fakt, że strona związkowa musiała w środę telefonicznie zwracać się do sekretariatu o informację o godzinie, o której mają się odbyć rokowania. Czwartek był ostatnim możliwym terminem, w którym mogły się odbyć rokowania zgodnie z ustaleniami z pierwszej tury. W czasie dzielącym te dwie daty nie otrzymaliśmy żadnego stanowiska pracodawcy wobec naszych postulatów, choć jest to przyjęty w sporach zbiorowych zwyczaj, ułatwiający negocjacje i - porozumienie.

Liczyliśmy na porozumienie, wiele sygnałów wskazywało, że jest ono realne. Niestety, stało się inaczej. Jedynym "ustępstwem" ze strony dyrekcji jest propozycja "uelastycznienia" czasu pracy: 7:15-7:45 do 15:15-15:45. Nie ma zgody na żadne rekompensaty finansowe, ani na gwarancje podwyżki za awans na kustosza lub uzyskanie tytułu doktora. Padła za to bardzo mało konkretna propozycja wspólnych prac nad odpowiednimi rozwiązaniami w Regulaminie Wynagrodzeń. "Solidarność" ZNiO będzie, oczywiście, dążyć do unowocześnienia Regulaminu Wynagrodzeń, który sprawia wrażenie, jakby został napisany dwie dekady temu. Jednak taka propozycja w żaden sposób nie określa ani czasu spełnienia naszych postulatów, ani konkretów. To są kpiny!


__________________________________________________________________________________
* Skład osobowy taki, jak w pierwszej turze rokowań, za wyjątkiem wiceprzewodniczącej Grażyny Rolak, nieobecnej, którą zastąpiła koleżanka z Działu Starych Druków, Agnieszka Franczyk-Cegła.

28 marca 2014

Solidarność ZNiO stawia na dialog

Żądania grupy pracowników Ossolineum objętych sporem zbiorowym są minimalistyczne - chodzi o to, aby nie pogarszać warunków płacy przez niekorzystne zmiany w Regulaminie Pracy. Nie pociągają one żadnych dodatkowych kosztów ze strony pracodawcy. Niestety, pracodawca nie chce z nami rozmawiać.

Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" przy ZNiO, reprezentująca pracowników objętych sporem zbiorowym (o sporze więcej pod tym linkiem), kolejny raz przeprowadziła konsultacje prawne w sprawie sporu zbiorowego w Zarządzie Regionu Dolny Śląsk. Uzyskaliśmy potwierdzenie, że w świetle artykułu 8 Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych pracodawca powinien podjąć "niezwłocznie rokowania w celu rozwiązania sporu w drodze porozumienia zawiadamiając równocześnie o powstaniu sporu właściwego okręgowego inspektora pracy". Skontaktowaliśmy się następnie telefonicznie z wrocławskim oddziałem Inspekcji Pracy i uzyskaliśmy potwierdzenie, że spór nie został dotąd zgłoszony. W ciągu miesiąca od wejścia w spór zbiorowy (20 lutego) nie padła ze strony pracodawcy propozycja czasu i miejsca rokowań. Pomimo tych działań, a właściwie braku wymaganych ustawowo działań ze strony pracodawcy, postanowiliśmy w dalszym ciągu dążyć do dialogu.

Sztywny czas pracy to rozwiązanie nie na nasze czasy. Źródło zdjęcia: link, autor: Vorwerk
Jak dotąd pracodawca nie wykazuje zrozumienia dla problemów i postulatów pracowników objętych sporem zbiorowym, choćby nawet w tak błahej sprawie, jak ruchomy czas pracy. A przecież ta kwestia stanęła już kiedyś na forum (czy może "dziedzińcu") ossolińskim... Było to za pierwszej Solidarności, w lutym 1981 roku! Z tą różnicą, że wówczas nie istniał system elektronicznego czasu pracy, w związku z czym projekt stosownego regulaminu liczył sobie... 33 punkty. Obecnie jest to rzecz prosta do zrealizowania; takie systemy funkcjonują w bardzo wielu firmach państwowych i prywatnych.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Dyrektor, osoba tak zasłużona dla "Solidarności" i walki z systemem komunistycznym, nie zasiadł do rozmów ze swoimi własnymi pracownikami. Przypomnijmy: nasze żądania, wyrażone w piśmie rozpoczynającym spór zbiorowy, są minimalne. Nie żądamy podwyżek. Nie chcemy premii lub nagród. Nie domagamy się żadnych przywilejów. Chcemy jedynie, aby nie pogorszyły się nasze warunki zatrudnienia. A tak faktycznie będzie, jeśli będziemy dłużej pracować, mieć mniej urlopu, a zarabiać tyle samo, co wcześniej. Najprostszym rozwiązaniem będzie powrót do poprzednich zapisów regulaminu, nie pociągający za sobą żadnych dodatkowych kosztów.

Na koniec dobra informacja - do "Solidarności" ZNiO zapisanych jest już 37 osób!